czwartek, 6 października 2016

Jak nie dać się jesieni?


źródło: pixabay


Przeżywam depresję powakacyjną. Skończyła się moja ukochana, najpiękniejsza pora roku – lato. Teraz to już tylko zimno, deszcz i długie płaszcze. Przyznam szczerze, że nie jestem ogromnym fanem jesieni (choć jeśli trafi się ta prawdziwa, złota, polska jesień to nawet przymknę na nią swe łaskawe oko) i za każdym razem smutno mi, że zaraz nie będzie zielono. Ale trzeba przyjąć to na klatę i próbować wytrzymać znów do wiosny. Jak to robię? Wyciągam pewne magiczne artefakty!

Kocyk


W jesienne wieczory (szczególnie, jeśli szanowna administracja bloku postanowi jeszcze nie rozpocząć sezonu grzewczego, bo i po co) zamieniam się w kocykowe burrito. Kocyk nie pyta, kocyk rozumie i grzeje!

Gorąca herbata lub inne trunki


Na wiosnę i w lecie rzadko kiedy piję herbatę. W tym roku wlewałam w siebie wręcz hektolitry wody z cytryną i różnymi owockami. W ogóle nie jestem wielkim fanem herbaty, ale jesienią jest moim wybawieniem, moim lekiem na całe zło. Jeszcze taka karmelkowa, albo waniliowa, słodzona miodem. Oczywiście w towarzystwie kocyka

A wieczorem, na dobre spanie ewentualnie grzane wino. Omnomnom. :)

Sweterki


Nie lubię zimna, więc gdy temperatura spada, z szafy wyciągam ukochane sweterki. Nienawidzę ubierać się na cebulę, więc zazwyczaj moja miłość rośnie wraz z grubością swetra. 

Glany


W lecie mi w nich za gorąco, za to jesień to dla nich idealna pora! Wysokie, solidne, ciężkie i przede wszystkim nieprzemakalne! (Tak, sprawdziłam, przeżyły Juwenalia na AGH bez najmniejszego szwanku ;))

Książka


Lato to dłuższy dzień, więc zazwyczaj krócej przebywam w domu i mam dla siebie czas. Jesienią wieczory są coraz dłuższe. Wieczorami nie lubię nigdzie wychodzić. Wieczory mogą być dla mnie i dla książek (fantasy głównie) albo gier (również RPG zazwyczaj). Jak wsiąknę w ten magiczny świat zapominam na chwilę, że „Winter is coming”. ;)

Fotografia


Jest jeden zasadniczy plus jesieni – robi się cudownie kolorowo. O ile kocham tę soczystą zieleń lata, tak kolory jesieni pięknie wychodzą na zdjęciach. Jesienią chętniej wyciągam aparat z szuflady, więc pewnie jak jeszcze trochę nabierze rumieńców (i poprawi się pogoda, bo tototototo za oknem to jest jakaś pomyłka!) to zobaczycie kilka kadrów z tej pory roku. ;)

A jakie są Wasze sposoby na jesień? Piszcie!

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Zauważ, że zazwyczaj jesienią piję jej więcej ;P

      Usuń
  2. Zostanę przy kocyku, herbatce, winie, słoneczniku i filmach. Mam nadzieję że książka też dotrzyma mi towarzystwa :) Pozdrawiam i pozytywnej jesieni ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak kocyk jesienią jest niezastąpiony! :)

    OdpowiedzUsuń