wtorek, 27 września 2016

Kiedy, co i jak organizować w przypadku ślubu?



źródło: pixabay

To już chyba będzie ostatni post z serii „o ślubie”, bo ja już zaobrączkowana, emocje powoli przygasły więc tak jakby ten etap powoli zaczyna być za mną. Można powiedzieć, że to lista zadań dla tych, którzy mają naprawdę mało czasu na ogarnianie wszystkiego. Tak jak mieliśmy my.

Co zrobić na rok przed?


Zaklepać termin w restauracji

Niektóre knajpy trzeba zajmować już 2 lata przed planowanym terminem, ale optymistycznie zakładam, że wystarczy wam na to rok. Zależy, czy chcecie coś bardzo obleganego, czy mniej, czy to będzie w większej miejscowości czy mniejszej... Tutaj musicie wyczuć sami.

Zaklepać termin w kościele/urzędzie

Na rok przed zazwyczaj nie ma problemu z terminem w kościele, choć my byliśmy u księdza aż 1,5 roku przed (akurat przy okazji przyjazdu do domu, wiecie). Z urzędem jest jeszcze prościej, bo tam terminy można zajmować właściwie nawet na miesiąc przed imprezą.

Poszukać fotografa/dj

Sytuacja właściwie taka sama jak w przypadku restauracji. Jednak jeśli chcecie mieć spory wybór w ofertach, warto szukać na długo przed terminem ślubu.

Zrobić nauki przedmałżeńskie

To właściwie można zrobić zawsze, ale z własnego doświadczenia mówię – zróbcie to jak najszybciej, na wolnej chwili i bez spiny. Wiele par, które były z nami na naukach musiały szukać ich terminów z językiem na brodzie, „bo im się wcześniej zapomniało, a bez tego ani rusz”. Poza tym umówmy się – nauki naukom nierówne i warto najpierw poczytać i poszukać wcześniej fajnego miejsca, niż potem słuchać moherowego beretu. Bez urazy dla tego szacownego nakrycia głowy.

Poszukać wstępnie sukni ślubnej

Ja na rok przed właściwie suknię kupiłam, choć teraz powiedziałabym, że zrobiłam to za szybko. Nie dlatego, że mi się przestała suknia podobać czy co, ale przez rok figura może wam się zmienić i na lepsze i na gorsze :P Dlatego pół roku to takie optimum na kupno, ale rozglądać się możesz już teraz.

Co zrobić 9 miesięcy przed?


Byle nie dziecko

Taki żarcik kosmonaucik, hehe.

Szukać fryzjerki i makijażystki

Na pewno nie będziesz sama ogarniać szpachli tego dnia, bo łapy będą ci się trzęsły jak staremu alkoholikowi, więc zainteresuj się tym tematem. Wybór idealnej makijażystki i fryzjera to jak strzała Amora – jak się zakochasz, to tyle. Dlatego warto szukać tej jedynej, wymarzonej ;)

Inspirować się Internetami

Internet to kopalnia wiedzy. Wystarczy sama Google grafika, żeby znaleźć interesujące nas dekoracje, torty, makijaże, dodatki, kwiatki i rabatki. Tylko nie utop się w morzu Internetu, bo łatwo tam można przepaść, serio ;)

Poszukać transportu, jeśli nie masz własnego

Jeśli do ślubu nie chcesz jechać swoim cinquecento, to rozpocznij poszukiwania idealnego wozu na ten dzień. A najlepiej oddaj to swojemu facetowi, będzie wniebowzięty poszukując idealnej bryki na taki dzień. Wilk syty i owca cała ;)

Zamówić zaproszenia

Jeżeli robicie to u grafika. Facet czy kobita musi zrozumieć waszą wizję i przelać ją na papier, a to nie jest łatwe. Nie raz będziecie coś poprawiać, dorabiać, zmieniać, przekształcać, aż w końcu osiągniecie konsensus. Chyba, że zamawiacie gotowca, to wtedy sprawa jest dużo prostsza, ale ja chciałam mieć baaaardzo spersonalizowane zaproszenia :)

Co zrobić na pół roku przed?


Poszukać idealnej cukierni

Bo tort, ciasta i inne takie takie. Słodkości będzie masa, więc dobrze porozmawiać wcześniej o tak dużym zamówieniu.

Zamówić obrączki

My kupiliśmy obrączki na rok przed, ale spokojnie pół roku wam wystarczy. Jeżeli wiecie, czego chcecie, to tym bardziej. Wzorów i stopów jest tyle, że musicie dobrze przemyśleć, co chcecie włożyć na palec. W końcu nie zdejmiesz tego pierścionka już przez całe życie... teoretycznie ;)

Ułożyć listę gości weselnych

Tak, pół roku to wystarczający czas, by wykłócić się, dlaczego nie zaprosicie cioci Stasi, w końcu widzieliście się z nią raptem 20 lat temu, a czemu właściwie musicie zapraszać tyle swoich znajomych? Przygotujcie się na to ;)

Zamówić wódkę

Jak macie już listę gości weselnych, można iść po wódkę. Znaczy – można poczekać i na potwierdzenia, bo zazwyczaj liczy się 0,5l/osobę i wtedy macie konkretną ilość. Ale ja nie ryzykowałabym braku flaszek i kupiłam jednak z pierwotną liczbą gości właśnie po ustaleniu listy.

Pierwszą próbę wydruku zaproszeń

Jeśli zamawialiście u grafika, bo przy wydruku może nagle wyjść, że kolory są nie takie, a policzki za różowe, a litery krzywe i inne cuda wianki. Wyjdzie, co należy jeszcze poprawić i zazwyczaj już kolejna próba druku to wasze wymarzone zaproszenia.

Próbne fryzury i make up

Można zrobić je też przy okazji wieczoru panieńskiego, ale ja zrobiłam wcześniej i też było ok.

Kupić garnitur i buty!

W zimie na garnitury jest zazwyczaj fajna promocja, więc warto wtedy polować. Jeśli chodzi o buty, tu jasna sprawa – jeszcze trzeba te cholery rozchodzić!

Co zrobić między 6-3 miesiące przed?


Rozwieźć zaproszenia

Niektórzy robią to na 3 miesiące przed, ale już wam mówię, że warto trochę wcześniej, szczególnie jeśli planujecie wesele w wakacje – a bo to wyjazdy, a bo krowa się cieli, a bo psa nie zostawię w domu samego. Sami rozumiecie ;)

Co zrobić 3 miesiące przed?


Pobrać dokumenty i dać na zapowiedzi

To już ten czas, kiedy należy uśmiechnąć się ładnie do pań z urzędu i zapłacić 84 zł za papierki. W parafiach już jest ta przyjemność trochę droższa (w końcu „co łaska”) no i należy pojeździć po okolicach, jeżeli w międzyczasie sakramenty przyjmowaliście w różnych parafiach. A jaka fajna wycieczka krajoznawcza, huhu...

Zrobić przymiarkę sukni

Tu chyba nie trzeba wyjaśniać :)

Kwiaty – choć to lepiej ok. 2 miesiące przed

Z kwiatami to jest tak, że im bliżej imprezy, tym łatwiej wycenić usługę – nie wiadomo, jakie będą ceny w hurtowniach i dlatego te 2 miesiące to najlepsze optimum. Zazwyczaj ceny danej rośliny niewiele się zmieniają i dzięki temu łatwiej ustalić ostateczny koszt.

Iii... to by było na tyle moich mądrości odnośnie organizowania ślubu, bo potem musiałam wszystko przeorganizować. Nie ukrywam, że najbardziej upierdliwą sprawą w tym wszystkim było dogranie w czasie (a dzieliły nas kilometry i do tego ciągła praca i studia w weekendy... no czasu jak na lekarstwo!). Dziś pewnie zrobiłabym to zupełnie inaczej, szczególnie, że technologia idzie nam naprzeciw. 

Zamiast pisać ręcznie kiedy co mam zrobić, skorzystałabym ze ślubnej strony pary młodych. Kalendarz w jednym miejscu, kalkulator kosztów, a nawet możliwość potwierdzenia przybycia gości przez Internet czy deklaracji prezentów (chociaż my nie chcieliśmy niczego narzucać, ale opcja taka jest. Ponoć bardzo modne teraz). Nie musisz niczego zapisywać i nosić stosu kartek ze sobą – wszystko masz dostępne na stronie internetowej, w wersji mobilnej również. Czyli do wszystkiego potrzebny Ci jedynie telefon, który przecież zawsze masz ze sobą. ;)

Spodobał ci się post? Będę wdzięczna, jak zostawisz po sobie ślad albo chociaż puścisz lajka na Facebooku, o TU.


Wpis przygotowany we współpracy z portalem wesele123.pl

11 komentarzy:

  1. Gratulacje!
    Ja całe szczęście nie planuję ślubu, jestem przeciwna tak dla zasady ;) Jak słyszę o tych przygotowaniach, to tylko utwierdzam się że to nie dla mnie. Do tego koszta wesela...
    Ale post bardzo przydatny. Myślę że wiele par nie ma pomysłu, jak się za to wszystko zabrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydatne i fajnie się czytało, chociaż nasz ślub będzie niekonwencjonalny i 80% tego, co piszesz nas nie dotyczy ;-). Kościół protestancki i ,,mikroskopijne'' przyjęcie. No, ale miła świadomość, z jak wielkiej ilości biegania i załatwiania się rezygnuje hehe

    niebianin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój wymarzony ślub to właśnie cinquecento!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba znowu jestem dziwna... Fotografa ogarniałam na 3 miesiące przed, makijażystka chyba na 1,5-2 miesiące wcześniej. Garnitur kupiliśmy w połowie kwietnia, tak samo jego buty i dodatki (a ślub był 2 maja) :D U nas wszystko było do granic na luzie, niczym się nie spisaliśmy. Ba! Kwiatki miałam ogarniane dopiero pod koniec marca!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że sie nie da. Chodzi mi o większy wybór - zazwyczaj im wcześniej zaczniesz, tym łatwiej zaklepać kogoś, kto ci najbardziej spasuje :) Nas nestety mocno ograniczał czas i odległość, dlatego wszystko musielismy robić 'z zapasem' ;)

      Usuń
  5. Na szczęście jestem już po slubie, nie chciałabym tego przechodzic jeszcze raz

    OdpowiedzUsuń
  6. Od mojego slubu minelo juz ponad 4 lata :D To byl wspanialy czas :D Dodam ze robilismy wesele w remizie strazackiej dostosowanej pod imprezy okolicznosciowe, wszystko bylo na naszej glowie. Pamietam ze rok przed slubem zalatwilismy w miedzy czasie zespol, kamerzyste, fotografa, kucharkę, masaża, no i oczywiscie sale, dodatki dopracowywalam i kupywalam powoli przez caly rok magazynujac w kartonach, obraczki byly gotowe na 5 miesiecy przed slubem, suknia na pol roku przed, ale byly takie rzeczy ktore zalatwialismy na ostatnia chwile, np moj A. garnitur kupil dopiero 3 tyg przed slubem, wiazanki zalatwilam miesiac przed a wystroj kościola dosłownie na tydzien przed. Pamietam ze od wtorku mielismy juz rece pelne roboty, bo masaz zaczal rzadzic :D Potem kucharka w srode, a w czwartek wzielam sie za dekorowanie sali, nie wynajmowalam zadnej florystki czy dekoratorki. sama wszystko robilam oczywiscie z pomoca chyba dwoch osob, roboty bylo cale mnustwo ale chetnie wrocilabym ponownie do tego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, żę masz dobre wspomnienia z tego okresu :) To bardzo dobrze!

      Usuń
  7. Świetnie to rozpisałaś! Warto zainwestować w Planner ślubny/Planner Panny Młodej bądź stworzyć własny by trzymać się harmonogramu. Wszelkie odstępstwa tak jak piszesz mogą skutkować niepotrzebnym stresem. U mnie zabukowanie terminu u ulubionej fryzjerki nawet na rok przed okazało się za późno.

    OdpowiedzUsuń
  8. W sierpniu tego roku był nasz wielki dzień :) szkoda ze wcześniej nie napisałaś tego postu bo bym miała z głowy szukanie po inrernetach i czym jeszcze nie zapomnieć :) bardzo dobry wpis :)

    OdpowiedzUsuń