piątek, 12 sierpnia 2016

Co można i nie można robić w Warszawie?



źródło: pixabay


Uwielbiam spontany. Niestety, życie takie jest psia mać, że teraz spontany muszę najczęściej planować – bo praca, studia, dom, obowiązki... Dlatego też kiedy Prawie-Teściowa niemal z dnia na dzień zapytała „Jedziemy razem do Warszawy? Nigdy tam nie byłam.” pomyślałam „a co mi tam, raz kozie kwiecień plecień”. No i pojechałam.

Moja miłość z Warszawą jest trudna, prawie jak z jeżem – przytulić na chwilę fajnie, ale dłużej zaczyna mnie boleć.  Jest to na pewno wielkie miasto z perspektywami, ale dla kogoś, kto wychowywał się wśród pól i lasów bywa przytłaczające. Co prawda spędziłam tam jedynie dzień i to do tego deszczowy, ale piłam kawę w Starbuniu w samej stolicy Polski, więc wiem co to prawdziwa hipsteriada, ha!

Co więc można robić w Warszawie w ciągu jednego dnia?


  • Zwiedzać

Punkt chyba wiadomy. Jest wiele ciekawych zabytków, muzeów czy miejsc, które warto zobaczyć na własne oczy. Pałac Kultury i Nauki, Łazienki, Zamek Królewski, Muzeum Powstania Warszawskiego... i jeszcze więcej... W końcu jesteś w stolicy!
A, nie zapomnijcie też zobaczyć Plac Trzech Krzyży, w końcu tam nagrywali jedną z ważniejszych scen Magdy M.! ;)

  • Pić i jeść dobre rzeczy

Kawa to obowiązkowo! Do tego kilka knajpek z fancy jedzeniem, które idealnie nada się na Instagrama. A tak faktycznie dobre jedzenie i kawa jest zawsze w cenie, więc warto poszperać za naprawdę niepowtarzalnymi miejscówkami.

  • Robić zakupy

Jest tu tyle galerii i sklepów, że grzechem byłoby nie zajrzeć do jednej z nich. Szczególnie, że same w sobie są bardzo ciekawymi konstrukcjami, np. dach w Złotych Tarasach. Bardzo fajnie wyglądał ten nieszczęsny deszcz spływający po szybie owego dachu. :)

  • Obserwować ludzi

Bo ludzi jest w Warszawie od groma i to różnorakich. Są tam tak ciekawe osobowości, że trudno zawiesić wzrok na kimś konkretnym. Uwielbiam obserwować ludzi za właśnie tę różnorodność! Tylko niekoniecznie trzeba to robić w deszczu :D

  • Przejechać się metrem

Ja wiem, że moje miasto ma tylko 2 linie metra mniej niż Warszawa, ale co się człowiek przejedzie, to jego. Z resztą czasem żałuję, że tej formy komunikacji miejskiej jeszcze nie wdrożono w innych miastach Polski, bo jest bardzo wygodna i przede wszystkim szybka.

  • Poczuć się jak hipster

Wiadomo, Warszawa to już centrum polskiej europejskości. Moda jest tu nawet krok dalej, technologia na najwyższym poziomie, urbanistyka miasta i wszystko inne również. Dlatego wręcz wstydem byłoby nie zajść do Starbunia na kawę, ubranym kolorowo jak paw, w najmodniejszych okularkach. Tylko ten Szajsung zamiast Ajfona, ech...

Ok, jest też kilka rzeczy, których raczej lepiej nie robić


  • Spieszyć się

Wystarczy, że robią to sami Warszawianie (czy też inne słoiki, tego akurat nie odróżnisz). Śmigają po tych ulicach jak małe samolociki. Ruch w samym mieście przeogromny, samochód na samochodzie. Więc hej, o ile tu nie mieszkasz, nie spiesz się. Nie ma to najmniejszego sensu.

  • Wyciągać kanapek z jajkiem bądź pasztetem

Albo, co gorsza, słoików z bigosem. Lepiej nie ujawniać swojej prawdziwej "natury".

  • Mówić, że nie zna się Warszawy

Szczególnie taksiarzom, którzy tylko czekają właśnie na takich. Niedawno znalazłam reportaż właśnie na ten temat. Poza tym – patrz punkt wyżej.

  • Przejmować się

Jest tu tyle ludzi i tak różnych, że przejmowanie się swoim wyglądem czy zachowaniem powinno być najmniejszym naszym problemem. Wiadomo, kultura musi być, więc lepiej nie januszować na środku ulicy, ale panikować, bo berecik ci się przekrzywił też nie ma po co.

  • Nie znać angielskiego

Znaczy, można, ale lepiej jednak go znać. Słyszałam go chyba częściej niż swój ojczysty język. Nazwy sklepów i miejsc również są w większości po angielsku. Nawet Prawie-Teściowa stwierdziła „Przyjechałam z Anglii i znów wszędzie angielski. Na pewno jesteśmy w Warszawie, a nie w Londynie?”. No tak.

A Wy? Lubicie Warszawę? :) Piszcie w komentarzach!

Spodobał ci się post? Będę wdzięczna, jak zostawisz po sobie ślad albo chociaż puścisz lajka na Facebooku, o TU.

17 komentarzy:

  1. Lubimy, ale tylko troszeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię! Uwielbiam to miasto-już niedługo się tam wyprowadzam na wymarzone studia! 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dostaniesz się tam, gdzie chcesz najbardziej! :) A jeśli o studiach mowa, kuknij jeszcze na ten tekst: https://ruda-p-anna.blogspot.com/2016/06/czego-nauczyy-mnie-studia.html :)

      Usuń
  3. Uśmiałam się ;) ja do Warszawy jeździć lubię, mam godzinę drogi, więc też z tym nie jest źle. Fakt, tam wszyscy się śpieszą, tylko po co ... Stolica korpo-szczurów, może dlatego ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Warszawę lubię tylko ze względu na ludzi, których tam mam, na przyjaciół. Warszawa jest dla mnie zbyt betonowa i zbyt tłoczna, niestety. Nie wiem czy ją lubię czy nie lubię, raczej nic do niej nie mam - ba! mam z nią kilka fajnych wspomnień, ale tutaj znowu, ludzie dominują, Warszawa jest zawsze gdzieś w tle. Także tak :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię miasta, rzadko tam bywam. Chciałabym tam pomieszkać z rok żeby znać ją trochę i pochodzić na castingi, bo tego tam mają mnóstwo, ale nic więcej. Nie ciągnie mnie do dużych miast wolę Toruń, po Toruniu planuje Kraków - te miasta bardziej z duszą. Wawie właśnie brakuje duszy, za szybko, za dużo - wg mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo, choć moja miłość do Krakowa nieco się wypaliła przez lata mieszkania tam :P

      Usuń
  6. Bardzo fajny artykuł, sama właśnie wróciłam z Warszawy z długiego weekendu, polecisz jakies ciekawe kawiarnie na kolejny wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś od kawy w starbucksie wolałam picie piwa na metalowym krzesełku w cieniu Pałacu Kultury. jak mnie tam bus lotniskowy wysadził, to wiedziałam, że nie ma bata, ja tam zaciągam lokalną znajomą i pijemy, bo nie ma jak nieco zżulić się w takim miejscu ;) Metro też mnie nie bierze, dwa lata mieszkania w mieście gdzie linii jest 14 rozbestwiło :P No chyba, że jadąc sobie człowiek robi wycieczkę po uniwersum kompleksu 7215 :)
    I powiedzmy, że ja do Wawy w ogóle miłością nie pałam, ale mój stosunek ocieplił się znacząco w ostatnich latach. xD Spływ Wisłą w piekielnie upalny dzień, gdy widok śródmiejskich wysokościowców była jak widok ziemi obiecanej, znacząco się do tego przyczynił ;)I Pomost 511, i dłuuugie, dłuuuuugie jazdy 709 (zwłaszcza ostatnim, zapchanym jak przyzwoita puszka z sardynkami) :|

    OdpowiedzUsuń
  8. Warszawy unikam jak mogę bo dla kogoś wychowanego wśród pól i lasów to nawet stosunkowo kameralny Poznań bywa traumą. A te planowane spontany to i moja rzeczywistość, niestety... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja będąc w dużych miastach lubię obserwować ludzi... Ta ich różnorodność, niepowtarzalność, nietuzinkowość - to jest zachwycające i inspirujące :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W Warszawie byłam już wielokrotnie, ale nigdy nie miałam czasu ani szansy by ją zwiedzić. Za to bardzo dobrze znam okolice Dworca Centralnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mieszkam teraz chwilowo w Londynie, więc wiem co to znaczy żyć w mieście, w którym dużo się dzieje. Wbrew pozorom nie jest tak ciężko i jak już się przyzwyczai do tego, że tak to nazwałabym lekkiego chaosu, to wtedy można naprawdę czerpać pełnymi garściami z korzyści jakie daje miasto. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś stwierdziłam, że najbardziej lubię w Warszawie to, że w niej nie mieszkam. Ale tak serio, lubię duże miasta. Warszawa czy Londyn to dla mnie miejsca, w których mogłabym usiąść i obserwować świat i wszystko dookoła. Jednak nie wiem, czy na dłuższą metę bym dała radę czuć ten oddech na karku każdego dnia.

    OdpowiedzUsuń