piątek, 29 lipca 2016

Czy warto robić wieczór panieński? OJ WARTO!




Wieczór panieński to jeden z nielicznych okazji, kiedy baby umieją się ze sobą dogadać. (Chyba, że dwie przyjdą tak samo ubrane, to wiadomo, jak to się kończy...) Wtedy też dzieją się takie rzeczy, o których nawet fizjologowie nie śnili. Mimo to warto, oj warto zaryzykować.
 
Jak jeszcze bywałam na forach ślubnych to często przewijał się tam temat organizacji panieńskiego. Dużo dziewczyn wbrew pozorom pytało – a po co, a na co, a to tylko coś, co gitarę zawraca i tak dalej. W końcu i mnie wzięły wątpliwości – a bo muszę jechać znów pół Polski, a bo może ekipa się wykruszy, a bo pogoda będzie byle jaka... Potem jednak dostałam takiego kopa od życia, że pomyślałam „a guzik, należy mi się impreza, jakiej nie przeżył nikt”. W końcu za mąż wychodzi się raz... przynajmniej w założeniu. ;)

Masz okazję ubrać się jak milion dolarów


Wiadomo, że na ślubie, gdy założysz swoją suknię ślubną, będziesz wyglądać najpiękniej na świecie i co najmniej jak 2 miliony dolarów. Ale sorry bejbe, wtedy już koniec panieństwa jest bliski... ;) Panieński to świetna okazja, by zrobić się na takie bóstwo, że wszystkim dookoła opadną szczęki. To też dobry moment, by pójść na fryzurę próbną i makijaż. Akurat ja nie miałam tego, gdyż zrobiłam je wcześniej, ale i tak czułam się wtedy pięknie! Tego dnia możesz błyszczeć na 5 kilometrów – niech cały świat wie, że wkrótce wychodzisz za mąż!

Nakłuwają mnie, hehehe.

Nie wiesz, co się będzie działo

 

Przynajmniej ja nie wiedziałam. Pierwszy raz w życiu ktoś przygotował dla mnie niespodzianki i szczerze? Bałam się! Ale to było takie przyjemne podniecenie wobec tego, co się może wydarzyć (chociaż lepsze miny miały moje współtowarzyszki, które nie mogąc się doczekać mojej reakcji na różne atrakcje wyglądały przeuroczo ;) ). 

Na szczęście nie okazało się, że zostanę wywieziona do Afryki na roboty przy kopalni diamentów, ale wylądowałam na Woli Duchackiej w Krakowie (no a potem w centrum), więc w sumie przestałam się obawiać i wzięłam wiatr pod skrzydła. I ciul, że wiele razy popłakałam się z radości tak, że cały makijaż spłynął (przez co wyglądałam już jak nędzne pół miliona, ech), ale kurde, to było cudowne uczucie!

Yay!

Możesz poczuć się wyjątkowo

 

Wszystko jest zrobione dla ciebie. Jesteś na świeczniku i każdy chce z tobą przebywać. To takie miłe, kiedy ktoś robi dla ciebie coś wyjątkowego. W końcu jesteś przyszłą Panną Młodą!

Nie jestem przyzwyczajona do tylu przyjemnych rzeczy naraz, więc było to dla mnie mega cudowne! <3

Zrobili mi z Prawie-Męża wiedźmina! Czcze nadzieje :D dzieło Notatnik Kreatywny :)

 

Możesz przypomnieć sobie wszystko, co w życiu uwielbiasz

 

O ile koleżanki, które postanowiłaś zaprosić na wieczór panieński, znają cię dość dobrze, możesz spodziewać się, że wyciągną wszystko, co z tobą związane. Ale są to cudowne rzeczy, które wywołają uśmiech na twarzy. Przemiłe wspomnienia. Twoje pasje. No i to, co cię zaraz czeka, a mianowicie ślubny kobierzec ;)

Jeśli o uwielbianiu mowa... ;3 Takiego wiedźmina wypiekła dla mnie Justyna z Just Cake :)

NIE MA FACETÓW

Wieczór panieński to taki cudowny czas, kiedy nie plącze się pod nogami żaden facet (bez urazy, panowie, ale przebywamy z wami 24h/dobę, czasem trzeba od was odpocząć ;) ). Dzięki temu możecie pogadać w babskim gronie o wszystkim, co dla mężczyzny jest strasznie nudne i każe mu uciekać w „nothing box” (w ogóle kocham to określenie i strasznie zazdroszczę facetom takiego pudełka w głowie!). Plus dodajcie do tego alkohol i wychodzą bardzo... ciekawe... rozmowy... ;) i dużo śmiechu, to na pewno.

(Prawie) wszystkie babiszony. Nie pytajcie mnie, czemu trzymam tak rękę, bo nie wiem :D

Będzie co wspominać na stare lata

 

No, chyba że nas dopadnie Alzheimer albo inna skleroza. Mimo to warto zaryzykować, bo w sumie dlaczego nie zrobić sobie dobrze w życiu i nie zaszaleć? Więcej już panną nie będziesz, co najwyżej rozwódką! :)

Dlatego cieszę się, że będę mogła swoim dzieciom opowiadać, jak dziewczyny zrobiły piękne personalizowane kotyliony, podarowały ścianę piwa, kupon na jazdę na offroad i pięknego wiedźmina na torcie, a jak potem poszłyśmy zdobywać Floriańską w Krakowie i zapiekanki na Kazimierzu. A jeśli będą chciały wiedzieć, jak poznałam ich ojca, to pokażę im komiks z Prawie-Mężem Wiedźminem. Dzięki, ułatwiłyście mi tym samym zadanie ;)


Pierwotnie panieński miałam mieć jeszcze wcześniej ze względu na jedną panią, której zamarzyła się Ameryka (pozdrowienia dla Ewy z Czoło Zwiedza Świat – kukajcie na jej bloga :) ), ale cóż... Życie lubi płatać figle i musiałam zmienić termin na nieco późniejszy. Choć niektórzy powiedzą, że i tak zrobiłam to bardzo wcześnie, bo aż miesiąc przed ślubem, to powiem szczerze, że nie żałuję. Dziękuję dziewczyny za wywołanie uśmiechu na twarzy i wiele wzruszających chwil.

PS.: Nie robi się jakiegoś Wieczoru Mężatkowego czy coś? ;))))




Spodobał ci się post? Będę wdzięczna, jak zostawisz po sobie ślad albo chociaż puścisz lajka na Facebooku, o TU.
Dziękuję za zdjęcia Studio Fotograficznemu Zorza – więcej dzieł Reginy znajdziecie tutaj. :)

14 komentarzy:

  1. Robi się! Się zrobi mężatkowy :D uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudnie :D bo chcę powtórkę po wszystkim :D

      Usuń
  2. O jej piszą o mnie! Bo się zarumienię! A tak na poważnie to serce mi się krajało, że mnie z waki nie ma;( cieszę się, że wszystko wyszło cudnie i zdecydowanie stwierdzam, że jest coś takiego jak wieczór mężatkowy- zaraz jak tylko postawię stopy na polskiej ziemi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to bardzo dobrze :D Ty na polskiej, albo ja na amerykańskiej... ;>

      Usuń
  3. Co to byłoby za małżeństwo, bez wieczoru panieńskiego ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że to była dla Ciebie świetna impreza. :) Ale myślę, że to trzeba rozpatrywać bardzoo indywidualnie, nie każdy odnajdzie się na tego typu imprezie. Ja nie miałam panieńskiego i nie żałuję, ale moje podejście do tych spraw jest całkowicie nietradycyjne. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swój wieczór panieński też wspominam bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze daleko mi do wieczoru panieńskiego, ale czytając twój wpis jestem jeszcze bardziej pozytywnie do niego nastawiona! :)
    Na pewno nieźle się ubawię, haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla każdego coś dobrego - najfajniejsze jest to, że mozemy wybrać czy chcemy taką imprezę czy też nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejsze żeby wieczór pasował do "panny" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super impreza, widać, że przyjaciółki sprawiły Ci dużo radości:) A panieńskie są super:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale pięknie piszesz o tym! Mieszkam teraz w Amsterdamie i obserwuję dużo grup przyjeżdżających na weekend panieński albo kawalerski - takie słodko-kwaśne obrazki. Kobitki latają po mieście w bardzo-mini spódniczkach i welonikach, upite, ale przeszczęśliwe, a faceci ślinią się w dzielnicy czerwonych latarni - abstrakcja, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z doświadczenia powiem - wieczory panieńskie są super! I nie mówię tego tylko na podstawie własnego. W tym roku byłam na 2 innych - obie imprezy były rewelacyjne! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, fajna energia daje z tego postu :D A order pierwsza klasa!

    OdpowiedzUsuń