wtorek, 22 września 2015

Ruda na obczyźnie czyli co mnie zaskoczyło na Śląsku. Część I

Dużo osób mówiło mi „nie jedź tam, po co się przenosisz, tam znajdziesz tylko kopalnie, kamienice i nic więcej”. Cóż, serce nie sługa i poszłam za głosem miłości aż na Śląsk. Myślałam, że raczej nic mnie tu nie zaskoczy, przecież daleko od Krakowa nie jest, to nie może być inaczej... Jak bardzo się myliłam!

Co zatem tu spotkałam?
  1. Dojedziesz wszędzie...
    Aglomeracja śląska jest ogromna, ale komunikacja miejska zawiezie Cię w każdy jej zakątek. Jeden tramwaj potrafi jechać nawet przez 3 miasta. Bardzo praktyczna opcja dla mniej zmotoryzowanych (czyli dla mnie ;) ).

  2. … i jednocześnie masz blisko!
    Albo mi się wydaje, albo naprawdę tutaj mam wszystko blisko. Galeria handlowa? 10 minut piechotką. Dworzec również. Do najbliższego parku mam jakieś 5 minut. Gdy trzeba dojechać gdzieś dalej, to wskakuję w tramwaj/autobus – dojazd też zajmuje niewiele czasu. Przysięgam, nie mogę się do tego przyzwyczaić.

  3. Jest zielono. Naprawdę!
    Wiadomo, że Śląsk jest mocno zurbanizowany, ale mimo to beton nie zalewa mnie z każdej strony. Jest tu dużo małych i większych parków ładnie rozplanowanych (w których biegają dziki! Serio!). Bardzo mi to odpowiada, głównie dlatego, że tęskniłam właśnie za lubelską zielenią, a tutaj mam jej całkiem sporą "namiastkę". :)

  4. Pies biega luzem? Niemożliwe!
    Przez Portera często chodzimy z Prawie-Mężem na dłuższe spacery po parku. Początkowo było dla nas niepojęte to, że większość psów chodzi sobie bez smyczy. Okazało się, że nasze obawy były nieuzasadnione. Większość czworonożnych jest bardzo posłuszna i nie ma mowy, by właściciel nie opanował swojego pupila. Te, które czasem świrują (jak nasz), zazwyczaj biegają na dłuższych smyczach. Jeśli zobaczysz więc psa na wolności, na 90% nie musisz się bać o swoje życie.

  5. Ślonsko godka
    Nie mogło tego zabraknąć w moim zestawieniu! Niby jesteśmy w Polsce, ale jak Ślązacy zaczną godać po ślonsku.... Zgaduj-zgadula, a może się uda i rozszyfrujesz, o czym do ciebie mówią (wiesz, czym jest klopsztanga? Ha, no właśnie ;) ). Poza tym Ślązacy nie odmieniają części rzeczowników lub robią to w zupełnie inny sposób, niż "po polsku", więc nie zdziw się, że „zabiją 8 ćmów” a na poprawienie na „ciem” odpowiedzą „ciem? Kapciem!”.
    Jednak spokojnie – jeśli nie rozumiesz, zawsze możesz poprosić rozmówcę o przetłumaczenie i nie ma focha. ;)

  6. Disco polo wiecznie żywe
    Od kiedy mieszkam na Śląsku mam dostęp do lokalnych stacji telewizyjnych. Na początku namiętnie je oglądałam ze względu na ślonsko godkę, by nieco ją przyswoić. Najczęściej natrafiałam na śląską listę przebojów, czyli tak zwane szlagiery. Tak – jest to disco polo ze śląskim akcentem. Średnio kilka godzin dziennie. W teledyskach panowie ubrani w błyszczące, lekko za duże koszule, śpiewają o (nie)spełnionej miłości, śląskiej tradycji, rodzinie, trudnym życiu plumkający przy tłustym discopolowym bicie w towarzystwie dwóch (lub więcej) dość skąpo ubranych tancerek. Kwintesencja lat 90. , która tu istnieje do dziś i ma się bardzo dobrze.
    (tutaj ciiiszej, ale kilka kawałków jest całkiem fajnych, jak chociażby ten cover:

    )

  7. Dużo się dzieje
    Eeee tam, Śląsk, tylko stare kamienice i kopalnie. Tutaj nic nie ma - a właśnie, że nie. Znajdziesz tu wiele klimatycznych knajpek z prze-prze-przepysznym jedzeniem i miejsca, w których dobrze się zabawisz. Już nie wspomnę o koncertach na Spodku czy Parku Śląskim w Chorzowie. Tutaj nie da się nudzić!

  8. Targowiska ze świeżutkimi warzywami
    Myślałam, że w tak wielkiej aglomeracji znalezienie swojskich produktów będzie dość trudne. Nic bardziej mylnego! W wielu miejscach postawione są specjalne targowiska, w których możesz zaopatrzyć się w „świeżuteńkie, bardzo dobre” owoce i warzywa... i nie tylko!

    Okazuje się, że tych różnic jest znacznie więcej, niż początkowo zakładałam, dlatego już teraz zapraszam cię na drugą część, która premierę będzie miała wkrótce. :)

1 komentarz:

  1. We Wrocławiu, kilka kroków od mojego mieszkania też mam większe targowisko ze świeżymi warzywkami od lokalnych rolników etc. Coś cudownego. <3

    Pozdrawiam, jeszcze raz!,
    Mona [Blog]

    OdpowiedzUsuń